# Gazeta Lokalna „Głos Prowincji"
## Wydanie nadzwyczajne, maj 2026 — nakład 37 egzemplarzy

---

### WYPADEK NA KRAJÓWCE: KN6423 „NUMER JEDEN W OBRĘBIE" — MÓWI POLICJA

Do dramatycznego zdarzenia doszło w minioną środę na wysokości 142. kilometra drogi wojewódzkiej nr 969, pomiędzy miejscowościami Łącko a Zabrzeż. Kierujący pojazdem marki Fiat Punto o numerze rejestracyjnym KN6423 — jak ustaliliśmy nieoficjalnie — stracił panowanie nad pojazdem w wyniku gwałtownego manewru wymijania błotnika, który uprzednio odpadł od ciągnika rolniczego relacji Szczawnica — Mszana Dolna.

Samochód, według świadków, wykonał obrót o 540 stopni, po czym zatrzymał się na przydrożnym słupku gminnym. Słupek, jak poinformował nas sołtys, został ustawiony w 1984 roku i do tej pory nie miał żadnej kolizji. — Ten słupek to był taki punkt orientacyjny, że za nim jest rów, a przed nim jest droga. Teraz go nie ma, to teraz nikt nie będzie wiedział, gdzie jest rów — ubolewał sołtys.

Jak się okazuje, pojazd KN6423 to nie pierwszy raz, kiedy pojawia się w policyjnych kartotekach. Mimo że poszkodowany, pan Józef K., zapewnia, że jeździ nim od pięciu lat bez żadnego problemu, w toku naszej śledczej dziennikarskiej dociekliwości udało nam się ustalić, że numer KN6423 jest „numerem jeden w obrębie" powiatu pod względem liczby interwencji drogowych w ostatnim kwartale. Tak przynajmniej wynika z notatki prasowej Komendy Powiatowej Policji, która wprawdzie nie chce potwierdzić tej informacji wprost, ale też jej nie dementuje.

— My nie komentujemy pojedynczych zdarzeń, bo każde zdarzenie jest inne — powiedziała nam rzecznik prasowa, starsza sierżant, po czym zamknęła drzwi. My jednak drzwi otworzyliśmy ponownie, bo dziennikarz ma prawo wiedzieć. I wie.

Słupki przydrożne, o których mowa, stanowią zresztą osobny problem. W gminie Łącko od lat nie ma jednolitej polityki słupkowej. Część słupków jest betonowa, część plastikowa, a niektóre — jak ten, który ucierpiał w wypadku — są z przerobionych rur kanalizacyjnych. Mieszkańcy skarżą się, że słupki stoją za blisko jezdni albo za daleko. — Jeden słupek jest za blisko, drugi za daleko, a trzeci stoi w polu i nikt nie wie po co — mówi pani Genowefa, mieszkanka Jazowska od 47 lat.

---

### WYŚCIG ŚWIŃ OSTROŁĘKA—TŁUSZCZ: TRAGEDIA I KONTROWERSJE

W minioną sobotę odbyła się coroczna, już dwunasta edycja Wyścigu Świń na trasie Ostrołęka—Tłuszcz. Impreza, organizowana przez Lokalne Towarzystwo Kultywowania Tradycji Wiejskich, przyciągnęła tłumy — według szacunków organizatorów około 47 osób i trzy psy.

Świnie wystartowały punktualnie o godzinie 10:00 z rynku w Ostrołęce, przy akompaniamencie orkiestry dętej z pobliskiej Kamianki, która jednak z powodu pomyłki w harmonogramie zagrała marsz żałobny zamiast hejnału. Mimo to świnie pobiegły dzielnie, a prowadzenie od razu objęła locha nr 7, „Kiełbaska", która według nieoficjalnych informacji w poprzednim tygodniu wygrała wyścigi w Ciechanowie, co jednak budzi kontrowersje wśród innych hodowców.

— To nie jest czysty sport — powiedział nam pan Zdzisław, hodowca z Tłuszcza, którego świnia nr 3 „Róża" ukończyła bieg na przedostatnim miejscu. — Te świnie są specjalnie trenowane, dostają jakieś dodatki do paszy, a moja je normalnie. To nie są równe szanse, to jest jakaś kompromitacja.

Wyścig zakończył się po 4 godzinach i 22 minutach, kiedy pierwsza świnia przekroczyła linię mety w Tłuszczu. Ku zaskoczeniu wszystkich, zwycięzcą okazała się nie faworyzowana „Kiełbaska", a świnia nr 12 „Dzik", która — jak się później okazało — w połowie trasy zboczyła z wyznaczonego szlaku i pokonała drogę na skróty przez pola kukurydzy, co według regulaminu nie jest zabronione, bo regulamin mówi tylko o tym, że świnia ma dotrzeć na metę, ale nie precyzuje, którędy.

Organizatorzy zapowiedzieli, że w przyszłym roku wprowadzą zapis o obowiązkowym poruszaniu się wyznaczoną trasą, ale pan Zdzisław twierdzi, że to za mało. — Jak nie ma kontroli, to każdy kombinuje — dodał.

---

### KOLEJKA DREZYNOWA SŁUBICE—POŁUPIN: NOWA ATRAKCJA TURYSTYCZNA

Po wyścigu świń, który zakończył się wczesnym popołudniem, wielu uczestników udało się do Połupina, gdzie tego samego dnia odbywał się inauguracyjny przejazd kolejki drezynowej na trasie Słubice—Połupin. To nowa atrakcja turystyczna powiatu, która — jak zapewniają organizatorzy — ma przyciągnąć miłośników nietypowego transportu szynowego.

Kolejka, a właściwie cztery drezymy napędzane siłą mięśni pasażerów, kursuje na nieczynnej linii kolejowej, która od lat nie widziała pociągu. Inwestycja kosztowała łącznie 12 mld złotych, z czego 11 tysięcy pochodziło z dotacji unijnej na rozwój turystyki lokalnej, a całą resztę dołożył wpółbiesiadnik, który chciał pozostać anonimowy.

— To jest kolejka na miarę naszych możliwości — powiedział nam członek zarządu stowarzyszenia „Nasza Kolejka", pan Marian. — Ludzie przyjeżdżają, siadają na drezymie, kręcą pedałami i jadą przed siebie. To jest ekologiczne, to jest zdrowe, a przede wszystkim jest tańsze niż utrzymywanie pociągu.

Pierwszy przejazd zgromadził 12 śmiałków, którzy pokonali trasę w czasie 1 godziny i 45 minut. Jeden z uczestników, pan Henryk, powiedział nam, że „drezyma to nie jest żaden wyścig, tylko przyjemność, choć nogi bolą". Pół godziny po starcie jedna z drezym wykoleiła się na rozwidleniu torów, ale na szczęście nikt nie ucierpiał, a drezymę postawiono z powrotem na tory przy pomocy najbliższych mieszkańców Połupina, którzy przybiegli z widłami i sznurami.

— To buduje wspólnotę — skomentowała pani Stanisława, która obserwowała całe zdarzenie z okna swojego domu.

Organizatorzy zapowiadają wydłużenie trasy do samej granicy województwa, ale na razie brakuje pieniędzy na naprawę mostu kolejowego w Okopach. — Most ma dziurę, ale nie taką, żeby nie można było przejechać, trzeba tylko wiedzieć, którędy — dodał pan Marian.

---

### ROWERY TOROWE: NASTĘPNY KROK W EWOLUCJI KOMUNIKACJI SZYNOWEJ

Zanim jednak zdążyliśmy ochłonąć po rewelacjach o kolejce drezynowej, stowarzyszenie „Nasza Kolejka" ogłosiło kolejny, jeszcze śmielszy projekt. Na linii Słubice—Połupin pojawią się wkrótce rowery specjalnie zaprojektowane pod tory kolejowe w celu maksymalnej optymalizacji przejazdu. To przełomowa inicjatywa, która — jak twierdzą jej twórcy — połączy zalety transportu rowerowego z infrastrukturą szynową, tworząc hybrydę doskonałą.

— Zwykły rower na torach się nie sprawdza, bo koła są za wąskie, wpada się w szyny, potem jest wypadek i po jeździe — tłumaczy pan Marian, główny wizjoner projektu. — Dlatego zaprojektowaliśmy rowery, które mają koła z rowkiem prowadzącym, czyli takie, które wchodzą w szynę i już z niej nie wychodzą. To jest maksymalna optymalizacja, bo rower jedzie dokładnie tam, gdzie powinien, a nie tam, gdzie mu się wydaje.

Rowery torowe, bo taką roboczą nazwę nadano projektowi, wyposażone będą w trzy biegi — pierwszy „świński", drugi „drezynowy" i trzeci „ekspresowy". Nazwy nie są przypadkowe, co stanowi bezpośrednie nawiązanie do sobotniego wyścigu świń. Jak tłumaczy pan Marian, to właśnie obserwacja wyścigu świń na trasie Ostrołęka—Tłuszcz zainspirowała go do stworzenia nowego środka transportu.

— Jak zobaczyłem, jak ta świnia nr 12, „Dzik", zbacza z trasy i idzie na skróty przez pole, to pomyślałem sobie: a gdyby tak rower nie mógł zboczyć z trasy? Gdyby był zaprojektowany tak, żeby jechał tylko po torach, bez możliwości skręcenia w kukurydzę? I tak narodził się pomysł roweru torowego — opowiada z dumą.

Zbieżność nazw biegów nie jest jedynym połączeniem między wyścigiem świń a kolejką drezynową. Okazuje się, że wśród uczestników wyścigu była świnia, która po zakończeniu zawodów została przewieziona do Połupina właśnie drezymą, co wywołało niemałe poruszenie wśród pasażerów. — Świnia jechała z nami, chrząkała w rytm pedałowania, to było niesamowite przeżycie — wspomina pan Henryk.

Organizatorzy obu wydarzeń rozważają też wprowadzenie wspólnego biletu: „Świnia + Drezyna + Rower Torowy" w cenie 25 złotych, z czego 5 złotych będzie przeznaczone na fundusz naprawy słupków drogowych w gminie Łącko. — To będzie taki pakiet totalny: rano wyścig, po południu drezyna, a wieczorem rower torowy przy zachodzie słońca — zachwala pan Marian.

Prototyp roweru torowego ma być gotowy jeszcze w tym sezonie. Pierwsze testy odbędą się na odcinku Połupin—Okopy, o ile uda się łatwo pokonać most z dziurą. — Na rowerze torowym most z dziurą to nie problem, bo rower jest lżejszy, może przejechać nawet po podkładzie — przekonuje Marian. — Gorzej, jak się dziura powiększy, ale na razie jest mała, więc optymalizujemy.

Krytycy projektu zwracają uwagę, że rower torowy, choć maksymalnie zoptymalizowany do jazdy po szynach, na zwykłej drodze będzie zupełnie bezużyteczny, bo jego koła z rowkiem prowadzącym nie nadają się do jazdy po asfalcie. — Jak ktoś kupi taki rower, to będzie mógł jeździć tylko po torach. A jak nie ma torów pod domem, to po co mu taki rower? — pyta retorycznie pan Zdzisław, hodowca z Tłuszcza.

Pan Marian ma jednak odpowiedź: — Po to jest maksymalna optymalizacja, żeby rower robił jedną rzecz, ale robił ją doskonale. Rower torowy nie musi jeździć po asfalcie, bo od tego jest asfaltowy rower. A jak ktoś chce jeździć i po asfalcie, i po torach, to niech kupi dwa rowery. Albo niech kupi świnię.

---

### DZIAŁKI I SPRZEDAŻE: CO SIĘ DZIEJE NA RYNKU NIERUCHOMOŚCI?

Tymczasem na lokalnym rynku nieruchomości wrze. W związku z planowaną budową obwodnicy Maszkowic, ceny działek w okolicy poszybowały w górę, choć — jak zauważają sceptycy — obwodnica jest planowana od 15 lat i na razie nie ma nawet dokumentacji.

Mimo to działki sprzedają się jak świeże bułki. Pan Andrzej, pośrednik nieruchomości z 30-letnim stażem, przyznaje, że klienci dzwonią codziennie. — Każdy chce kupić ziemię, bo każdy myśli, że jak będzie obwodnica, to wszystko zdrożeje. Tylko, że obwodnicy nie ma, może nie być, a jak będzie, to nie wiadomo kiedy i nie wiadomo którędy — mówi.

Szczególnym zainteresowaniem cieszą się działki w przysiółku Łęg, gdzie według niepotwierdzonych informacji ma powstać węzeł komunikacyjny. Informacje te krążą od czasu, gdy jeden z radnych powiatowych podczas sesji stwierdził, że „przydałoby się coś zrobić z tym skrzyżowaniem". Media lokalne natychmiast podchwyciły temat, przekształcając go w „plany budowy węzła".

Jak ustaliliśmy, sprzedażą działek zajmuje się co najmniej trzech pośredników, z czego jeden — jak wynika z naszego śledztwa — nie ma uprawnień, ale ma za to dużo wiary w siebie i ładną stronę internetową. Na jednej z działek, które oferuje, stoi podobno słupek drogowy, który według niego jest „walorem dodanym — granica działki oznaczona trwale". Słupek ten pochodzi najprawdopodobniej z demontażu po wypadku naszego KN6423, ale nikt nie jest w stanie tego potwierdzić.

— Jak jest słupek, to wiadomo, że jest granica. A jak jest granica, to jest działka. A jak jest działka, to jest interes — przekonuje pan Sławomir, potencjalny kupiec, który oglądał ofertę w zeszłym tygodniu.

Eksperci przestrzegają jednak przed pochopnymi decyzjami. — Kupowanie działki bez sprawdzenia planu zagospodarowania przestrzennego to jak kupowanie kota w worku. A jak ten kot jeszcze ma wąsy, to znaczy, że jest to kot z wąsami, czyli kot — powiedział nam miejscowy urbanista, który zastrzegł anonimowość, ponieważ jak twierdzi, „za dużo mówienie prawdy o działkach może skończyć się gorzej niż wyścig świń".

Sprzedaż działek kwitnie również w Połupinie, gdzie po uruchomieniu kolejki drezynowej ceny poszły w górę o około 15%, choć — jak zauważył jeden z mieszkańców — „drezyna jeździ tylko w soboty, a jak pada deszcz, to w ogóle nie jeździ". Mimo to działki w sąsiedztwie linii kolejowej rozchodzą się błyskawicznie, głównie wśród mieszkańców większych miast, którzy marzą o „cichej okolicy z dostępem do transportu".

— Transport, czyli drezyna, ale jak to powiedzieć, brzmi lepiej — śmieje się pośrednik Andrzej.

---

### SŁUPKI, KTÓRE ŁĄCZĄ I DZIELĄ

Wracając do słupków — temat, który przewijał się przez całe to wydanie, wymaga osobnego podsumowania. Słupki drogowe, gminne, graniczne i te tajemnicze, stojące pośrodku pól — są wszechobecne, a jednak niewidoczne.

— Dopóki słupek stoi, nikt o nim nie pamięta. Jak się przewróci, to od razu wszyscy wiedzą, że go brakuje — filozoficznie zauważył sołtys Dzięcioł.

W gminie Chełmiec odnotowano w tym roku łącznie 17 zdarzeń z udziałem słupków drogowych, nie licząc tego opisanego na wstępie. W trzech przypadkach słupki zostały potrącone przez samochody, w czterech przez ciągniki, w jednym — przez rowerzystę z Kąclowej, który, jak zeznał, „nie widział słupka, bo był taki sam jak droga". W dziewięciu przypadkach słupki po prostu się przewróciły same z siebie, co eksperci tłumaczą wadą produkcyjną partii słupków z 2019 roku, ale gmina nie ma pieniędzy na ich wymianę, bo budżet pochłonęła dotacja do kolejki drezynowej.

Słupki działkowe to z kolei osobna kategoria. Coraz częściej sprzedawcy nieruchomości używają słupków jako „stałych punktów orientacyjnych" przy sprzedaży, choć geodeta powiatowy ostrzega, że słupek drogowy nie jest wyznacznikiem granicy działki. — Słupek drogowy to słupek drogowy, a granica to granica. Jak ktoś myli jedno z drugim, to potem kupuje kawałek drogi zamiast działki — mówi surowo.

W jednej ze sprzedanych w zeszłym roku działek w Zakliczynie nowy właściciel odkrył, że na jego terenie stoi łącznie 14 słupków różnego pochodzenia — trzy betonowe, sześć plastikowych, cztery drewniane i jeden z rury spustowej. — Czuję się jak kolekcjoner — powiedział nam, prosząc o anonimowość.

---

### WYWIAD Z MIESZKAŃCEM: „NORMALNIE TO NIC SIĘ NIE DZIEJE, A JAK SIĘ DZIEJE, TO ZA DUŻO"

W ramach dziennikarskiego obowiązku dotarcia do głosu społeczności, udaliśmy się do Gdowa, by zapytać mieszkańców o ostatnie wydarzenia.

Pan Kazimierz, emeryt: — Najpierw ta świnia wygrała wyścig, potem ta drezyna się wykoleiła, potem ten wypadek, to pan myśli, że ja mam na to wszystko czas? Ja muszę siać buraki.

Pani Helena, emerytka: — Jak byłam mała, to nie było żadnych wyścigów świń, tylko świnie chodziły normalnie po podwórku. A teraz to wszystko jest atrakcja turystyczna. Nawet słupki są atrakcją turystyczną. Czy to jest normalne?

Pan Janusz, przedsiębiorca (właściciel sklepu spożywczego): — Przez te wyścigi i drezymy przyjeżdża do nas więcej ludzi, to dobrze. Ale przez te działki ceny rosną, a moi klienci narzekają, że drogo. Kiedyś chleb kosztował 2 złote, a teraz nie wiadomo. Ale to nie wina chleba tylko systemu.

Pani Grażyna, urzędniczka: — Numery rejestracyjne powinny być lepiej kontrolowane. Ten KN6423 to plaga. Podobno widziano go wczoraj na stacji benzynowej, mimo że po wypadku powinien być w warsztacie. Ale kto to sprawdzi? Nikt.

---

### KOMENTARZ REDAKCYJNY

Redakcja „Głosu Prowincji" od lat stoi na straży prawdy, nawet tej niewygodnej. Uważamy, że numer KN6423 powinien zostać poddany szczególnej obserwacji, bo skoro jest „numerem jeden w obrębie", to nie może być zbiegiem okoliczności, że akurat ten samochód brał udział w wypadku na słupku, który potem pojawił się jako punkt orientacyjny w ogłoszeniu o sprzedaży działki.

Apelujemy do władz gminy o:
1. Ujednolicenie polityki słupkowej na terenie całej gminy.
2. Wprowadzenie regulaminu wyścigów świń z precyzyjnym określeniem trasy.
3. Weryfikację uprawnień pośredników nieruchomości działających na terenie powiatu.
4. Wyjaśnienie, co się stało ze słupkiem z wypadku KN6423 i gdzie obecnie się znajduje.

Tylko dzięki takim działaniom nasza mała ojczyzna będzie mogła się rozwijać w sposób zrównoważony, słupkowy i bezkolizyjny.

---

### SPROSTOWANIE

W poprzednim numerze błędnie podaliśmy, że wyścig świń rozpoczął się o godzinie 9:00. W rzeczywistości rozpoczął się o 8:59 ze względu na pośpiech organizatorów, ale orkiestra grała marsza, bo pomyliła godziny. Redakcja przeprasza orkiestrę, świnie i czytelników. Ponadto w artykule o działkach napisaliśmy, że słupek po wypadku KN6423 został sprzedany jako „dodatek do działki" — nie mamy na to dowodów, ale podejrzewamy, że gdzieś jest.

---

### POGODA

W najbliższych dniach przewiduje się zachmurzenie małe i duże, przeplatane słońcem, które jak zwykle będzie świecić w nocy, a w dzień nie. Temperatury umiarkowane, typowe dla listopada, czyli jak jest ciepło, to dobrze, a jak zimno, to też dobrze, byle nie lało. Na wyścigi świń pogoda dopisze, ale na drezymę może już nie, bo prognozy są niepewne, tak jak wszystko w życiu.

---
Auta - Kolejki i świnie - słupki - zawsze dla ciebie.